Czy warto się tokenizować?

Czy warto się tokenizować?


Tokenizacja w dzisiejszym świecie zyskuje mocno na znaczeniu. Warto pochylić się nad tym, czym w swojej istocie jest, i dlaczego jest tak ważna dla współczesnych finansów.

Na wstępnie warto byłoby wyjaśnić, czym jest tokenizacja. Dziś proces kryjący się pod tą nazwą może uchodzić za narzędzie, które rewolucjonizuje rynki finansowe. W uproszczeniu opiera się na tworzeniu tokenów lub kryptowalut, które są jednak ściśle przypisane do konkretnego projektu, firmy lub nawet osoby (tokeny personalne). Innymi słowy, tak jak Bitcoin jako główna kryptowaluta, nie jest powiązany z jakąś konkretną firmą czy podmiotem, tak tokeny powstałe w wyniku tokenizacji są nierozerwalną częścią danego przedsięwzięcia. Gdybyśmy porównali to do obecnie znanego nam świata, Bitcoin jest ogólnoświatową walutą, zaś tokeny np. akcjami czy wewnętrznymi walutami w firmach.

Możemy dziś założyć, że wraz z dalszym rozwojem i adaptacją technologii blockchain, potencjał tokenizacji stanie się ogromny. Może też czeka nas stokenizowanie większości znanych nam aktywów, co wyniesie świat finansów na zupełnie nowy poziom.

Po co tokenizować cokolwiek?

Zastanówmy się jednak, dlaczego w ogóle tokenizacja staje się tak ważna i popularna. Dotąd w końcu firmy także emitowały swoje akcje i rozkręcały w ten sposób swoje przedsięwzięcia. Problemem tkwi jednak w tym, że ten model staje się powoli przestarzały, drogi i niewygodny. Tokenizacja może być dla inwestorów przeskoczeniem do nowoczesnego, szybkiego Ferrari z klimatyzacją, w czasie gdy dotąd poruszali się oni za pomocą starego, rozklekotanego dyliżansu.

Zarówno inwestorzy jak i przedsiębiorcy to czują. Spójrzmy choćby na rynek Polski. Tzw. Wskaźnik Koniunktury IPO w 2018 r. wyniósł zaledwie 32%. Na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych zadebiutowało tylko siedem firm, co stanowi najgorszy wynik od 2003 r.

Nie ma się czemu dziwić, bowiem IPO stanowi dla młodej firmy spore wyzwanie pod kątem kosztów czy przestrzegania przepisów prawnych.

Sama tokenizacja jest też gratką dla inwestorów. Jeśli np. stokenizujemy kamienicę w centrum miasta, w jej tokeny mogą inwestować różni inwestorzy. Nie muszą oni wchodzić z sami w spółkę. Po prostu kupują np. 100 tokenów, które reprezentują nieruchomość, i cieszą się z odpowiedniej części zysków wynikających z dochodów, które ona generuje. Mało tego, w ten sposób inwestor może kupić kolejne np. 200 tokenów innej nieruchomości. W ten sposób dywersyfikuje i uplastycznia swoją inwestycję.

To jednak tylko jedno z wielu zastosowań opisywanego przez nas mechanizmu. Pomyślmy o tokenizacji papierów wartościowych. W takim przypadku każdy token będzie reprezentował jedną akcję. Inwestorzy, którzy zdecydują się na zakup takich cyfrowych papierów wartościowych, będą tym samym uprawnieni do dywidend czy np. głosowania w ważnych sprawach dot. spółki. Co istotne i tutaj zauważamy większe uplastycznienie inwestycji – będzie możliwość kupna tylko części akcji (tokenu). Poza tym wartym odnotowania faktem jest to, że rynek taki działałby 24 h na dobę, a nie – jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnej giełdy – tylko w określonych porach.

Przyszłość rynku?

Dzisiaj tokenizacja jest na wczesnym etapie – zarówno technologicznym, jak i wdrażania jej na rynku. Stąd – w pełni zrozumiała w takim wypadku! – nieufność pewnej grupy inwestorów, ale też samych firm, które potencjalnie mogłyby skorzystać z tego rozwiązania. Możemy jednak założyć, że proces ten będzie się rozpowszechniał i stanie codziennością rynku finansowego. W takich przypadkach najbardziej zyskują zaś ci, którzy pierwsi decydują się na innowacyjne rozwiązania. Wchodzimy w nową epokę finansów. Warto być dziś pionierem.